“Jak zapytasz jak się trzymam wiedz, że nie trzymam się wcale. Nie wiem co ze sobą zrobić i nie wiem co będzie dalej.” -wiecie co z nim zrobić?- pyta odwracając wzrok ze mnie i patrząc na swoich kolegów, oni rzucają się na Carlosa jak psy doslownie, wszyscy poza Nathanielem, Loganem i Patrykiem rzucili się na mojego byłego, patrzę jak go biją i nie wiem co ze sobą zrobić . Nate podchodzi do mnie i mówi Wiem, że nie mówiąc jej tego, nie dowiem się, jak zareaguje, ale nie chciałbym zepsuć naszej przyjaźni. Bardzo ją kocham i wiem że zrobiłbym dla niej wszystko, cokolwiek by chciała. Nie wiem jak i czy w ogóle jej powiedzieć, że wciąż ją kocham. Bez niej nie mógłbym żyć. Co mam zrobić ? Agnieszka Jamroży Psychiatria , Warszawa. 94 poziom zaufania. Opisywane objawy mogą wskazywać na depresję, również w przebiegu choroby dwubiegunowej. Szczegółowy opis objawów, ich nasilenia, czasu trwania oraz dodatkowych problemów zdrowotnych (używek, leków) pomoże lekarzowi w postawieniu diagnozy. Proszę zgłosić się do Miałam różne pomysły na samobójstwo: nóż, wyskoczenie przez okno, tabletki ale bałam się to zrobić i boję lecz ciągle mam przemożną chęć zrobienia tego. Mam też takie myśli, że dobrze by było zginąć w jakimś wypadku Już sama nie wiem co ze sobą zrobić, męczę się strasznie i walczę ze sobą. Witam serdecznie! Ma Pani za sobą obszerną historię zażywania leków psychotropowych.Lek gonił kolejny lek. Seroxat, Ketrel (nie jest lekiem nasennym, tylko lekiem przeciwpsychotycznym, stosowanym m.in. w leczeniu schizofrenii), przeciwdepresyjny Citabax, Chlorprothixen i Fevarin. Tak mi cholernie smutno..ryczę i nie wiem dlaczego.. nie mam co ze sobą zrobić, tak mi smutno:( Nie mam się do kogo odezwać, wszystko jest takie beznadziejne.. Czuję taką niemoc, taką Brak celu pojawia się też ze względu na sytuację zawodową. Sam nie wiem czy powinienem szukać pracy w tym co studiowałem i całkiem mam skills (idzie mi opornie z tym szukaniem pracy), czy szukać czegoś nowego. Nie mam motywacji do tego, aby się rozwijać, a jeśli zmienić to też nie wiem na co. Nie wiem już co ze sobą zrobić. Moim zdaniem każdy powinien mieć w ciągu dnia (lub tygodnia jeśli ma tak napięty grafik) trochę czasu, który przeznaczy na co chce i który może spokojnie z czystym sumieniem nawet 'przepuścić', zmarnować, przeleżeć do góry brzuchem bo to TWÓJ czas i jak masz ochotę to biegaj, a jak wolisz, to posiedź albo poczytaj. Kwestia Nie wiem do końca, co łączy Macieja i Linusa. Linus zawsze Macieja broni. KATARZYNA: SPRZĄTAŁAM PO NIM. 26 sierpnia 2022 r. Spotykam się z Katarzyną. – Nie wiem, co ze sobą zrobić mp5Npz. (...) . - Nie mam kompleksów, uważam, że jestem piękną kobietą. (...) Leczenie nie daje rezultatów. - Mam świadomość tego, że być może nigdy się nie wyleczę, ponieważ mam depresję lekooporną. (...) (...) Wiem, że muszę wstać i to zaraz, bo lista rzeczy zaplanowanych na dziś jest długa. Bardzo długa. (...) Dlatego mam zawsze czekoladę w torebce. I hektolitry kawy pod ręką. (...) (...) Nie wiem, co mam robić Ułożenie skutecznego treningu wymaga solidnego przygotowania merytorycznego. (...) Nie mam czasu Obowiązki zawodowe, rodzinne i towarzyskie mogą przytłaczać. (...) (...) "Kiedy mam ochotę na deser, wszystko, co muszę zrobić to zamrozić duriana" - wyznaje aktorka. (...) "Wiem, że muszę ćwiczyć, jednak nigdy nie zmuszę się, żeby pójść na siłownię" - mówi Chen. (...) (...) W sumie nie wiem… Może tak się przyjęło? Poza tym z reguły nie myśli się o tym, kiedy jest się poza domem. Jakoś ta czynność wylatuje z głowy. (...) Kiedy nie mam możliwości umycia zębów, to wtedy pomaga guma do żucia, (...) (...) Wiem, że tamte momenty, tamte przekonania na mój temat, to było pokłosie mojej przeszłości. (...) A tymczasem moich Qczajek mam setki tysięcy. (...) (...) Opisałam też, jak wygląda mój sposób poruszania się i z jakimi zadaniami mam największy problem - tłumaczy. (...) Większość z nich uważa, że jeśli jestem niepełnosprawna to nie tylko mam problem z nogami, ale też z myśleniem, (...) (...) -A to zależy jakie mamy szkliwo na przykład na zębach czy mam jakieś tendencje do nadwrażliwości, czy to wiadomo? (...) -W gabinecie kosmetycznym tak, aczkolwiek wiem, że zatrudniają też studentów stomatologii i w gabinetach (...) (...) . - Nie wiem, dlaczego tak długo z tym zwlekałam, nie jestem osobą wstydliwą, nie mam oporów przed wizytą u ginekologa, mam też wysoki próg bólu, (...) (...) Nie wiem nawet, jaki mam typ cery". (...) (...) Mam nadzieję, że również to miejsce będzie się cieszyło zainteresowaniem i będziemy mogli wszyscy czuć się tu jak u siebie w domu, tak jak w pierwszej (...) konferencji dr Rybicka zdradziła z jakich zabiegów korzystać zarówno w przypadku (...) (...) Uśmiechnij się (Pierwsze wra jest niezwykle ważne, więc przy spotkaniu uśmiechnij się. (...) (...) . - Podobno nie wyglądam na tyle lat, ile mam - śmieje się. I chyba coś w tym jest. (...) Nie czuję się stara, mam siłę na zabawę z wnukiem, na aerobik, kurs tańca, na spotkania z ludźmi. (...) (...) Zobacz odpowiedzi na pytania osób, które miały do czynienia z tym problemem: Mam gruby brzuch - jak się z nim pożegnać? (...) - odpowiada mgr Urszula Bieniek Mam bardzo gruby brzuch pomożecie? - odpowiada mgr Katarzyna (...) (...) Mam nadzieję, że wszyscy nadal będziecie się rozwijać! (...) "Nie mam nic przeciwko, jeśli moje zmiany idą powoli. (...) (...) Wiem, że myślisz, że to niemożliwe. Jednak jestem przykładem na to, że jest to możliwe" - dodała. (...) (...) Obecnie wyróżnia się implanty gładkie dla młodych kobiet oraz w kształcie łzy - kierowane do młodych mam, które straciły dawny kształt piersi. (...) (...) -Ja mam maskę, nie ukrywam, ale czasami domowo robię z drożdży. Ale używamy, znaczy ja używam. (...) Ale raczej wolę taką już gotową, bo nie mam czasu na przygotowywanie takiej domowej. (...) (...) Dla wszystkich, którzy liczą na spektakularne zrzucenie kilku kilogramów, mam złą wiadomość - moja waga stoi, nie drgnęła nawet o pół kg. (...) Nie mam również żadnych problemów z cerą, a infekcje trzymają się ode mnie (...) (...) . - Wiem, że wiele z nas było ofiarami próżności (…) Jeśli masz w swoim ciele silikon - usuń go jak najszybciej" - stwierdziła na Instagramie. (...) „Nie wiem co w życiu robić” to pewnie zdanie wypowiedziane przez niejednego z Was. Szczerze powiedziawszy z moich ust, to zdanie, padło bardzo dużo razy. No i niestety, w chwilach zwątpienia, nadal pada. Jestem osobą, która skończyła studia chemiczne, pracowała w biurze obsługi klienta, teraz na przykład pisze bloga i pracuję w księgarni. Jestem osobą, która cały czas szuka, mimo iż często brak jej odwagi. W związku z tym, na pewno nie możecie traktować tego wpisu jakby pisał go jakiś mentor, ponieważ jeszcze nie znalazłam tego, co chciałabym w życiu robić, ale chętnie podzielę się moją historią oraz rozważaniami na ten temat. Robić w życiu to, co się kocha Nie zawsze chciałam robić w życiu to, co się kocha. Początkowo chciałam po prostu, żeby dawało mi to miliony monet. Przez chwilę chciałam spełnić oczekiwania rodziców. Życie jednak postanowiło, że w roku, kiedy zdawałam maturę i musiałam podjąć decyzję odnośnie mojej ścieżki życiowej, zmarł mój tata. Więc jak możecie się domyślać, byłam podłamana i nie chciało mi się iść na żadne studia. Moje decyzje o rekrutacji, były z lekka nieprzemyślane. Wybrałam psychologię, bo do tego wówczas mnie pchało. Wybrałam pedagogikę, tak na wszelki wypadek, bo czułam, że chcę pomagać dzieciom niepełnosprawnym. I wybrałam chemię, bo… Chciałam zrobić coś nowego, szalonego? Nie wiem. Nawet nie zdawałam matury rozszerzonej z tego przedmiotu. Sprawy potoczyły się tak, że przepłakałam tygodnie, bo nie dostałam się na psychologię. Następnie stwierdziłam, że nie nadaję się jednak do pracy z dziećmi niepełnosprawnymi, więc znów płakałam, mimo iż dostałam się na ten kierunek. Ale dostałam się też na chemię i chciałam, żeby to była dobra przygoda. I bardzo chciałam, żeby był to trafiony wybór. Przygoda była, tyle że z nosem w podręcznikach. Ten sam nos, co popołudniami był w książkach, do południa siedział w oparach w laboratorium. Już na drugim roku czułam, że tego nie pokocham. Czułam, że ośmiogodzinne sesje w labach nie są dla mnie. Ale dociągnęłam do licencjatu, obroniłam się na pięć i ta sama ocena widniała na dyplomie. Więc mimo, iż szło mi dobrze, to tego nie pokochałam. I wtedy już wiedziałam, że chcę robić w życiu coś, co da mi frajdę, i będę to robić z pasją. Jednak moje poczucie spełniania czyichś oczekiwań sprawiło, że zaczęłam magisterkę z analityki żywności. Po spotkaniu z panem profesorem x, który nie mógł się doczekać wziąć wegetariankę do rzeźni, zaczęłam intensywnie myśleć o tym, żeby to przerwać. I jak zawsze, z pomocą przyszedł mi mój Kuba. Wspierał mnie i wygłosił krótką lekcję, niczym coach, że muszę podjąć SWOJĄ decyzję na temat przyszłości. I tak zrezygnowałam ze studiów. To pokrótce o mojej historii. Co tak naprawdę kochasz robić? Nie znajdziesz swojej pasji, jeśli nie odpowiesz sobie na jedno, najważniejsze pytanie: co tak naprawdę kochasz robić? A nie znajdziesz na nie odpowiedzi, póki nie zaczniesz PRÓBOWAĆ, DOŚWIADCZAĆ, PRAKTYKOWAĆ. To wszystko nie jest łatwe, ponieważ możesz tak jak ja, bać się porażek. Bać się, że to co zaczniesz robić, nie będzie Ci sprawiało frajdy. Że to tylko marnowanie Twojego czasu i może pieniędzy. Nic bardziej mylnego. Zmień swoje myślenie! Każdy Twój krok w tym kierunku to inwestycja w siebie. Inwestycja w jedyną osobę, która będzie z Tobą już na zawsze, do końca Twych dni. Boisz się porażek? To ja Ci mówię, że nie ma porażek, są tylko lekcje. I chociaż tak ciężko jest nam to zrozumieć, to jest to prawda. Samej mi czasem ciężko zrobić krok na przód, ze wzgląd na perspektywę porażki. Ale zawsze przypominam sobie, że to tylko lekcja. Myślisz sobie, że zmarnowałeś dwa miesiące swojego życia, bo uczyłeś się gry na gitarze, ale jednak nie poczułeś, że to TO? Ja mówię: WOW, wiesz już, że granie na gitarze nie jest dla Ciebie, jesteś krok bliżej od znalezienia czegoś, co naprawdę sprawia Ci frajdę. Wiesz już, jak to jest grać na gitarze. Wiesz co jest w tym trudne, wiesz, co Ci się w tym podobało. Wspaniałe doświadczenie, prawda? Nie wiem co w życiu robić i co kocham Może nie znasz odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie znasz wystarczająco siebie. Może nie żyjesz zbyt uważnie i po prostu tego nie widzisz. Nie skupiasz się na sobie, jesteś o krok przed swoimi wrażeniami i odczuciami. Nie znajdujesz czasu, by popytać siebie. Ciągle gonisz do przodu. Zacznij wypisywać sobie rzeczy, które danego dnia sprawiły Ci przyjemność. Zacznij wypisywać wszystkie rzeczy, które chciałbyś spróbować, ale zawsze znajdujesz jakieś „ALE”. Zacznij myśleć więcej o sobie, swoich potrzebach, marzeniach. Wróć myślami do dzieciństwa, co wtedy lubiłeś robić. Co chciałeś wtedy robić. Kim chciałeś być w przyszłości jako dziecko. Bardzo często odpowiedź na stawiane nam dzisiaj pytania, możemy odnaleźć, cofając się do naszego dzieciństwa. Weź książkę do ręki, magazyn, czasopismo. Czytaj blogi. Znajdź forum, na temat, który Cię interesuje i udzielaj się tam. Poznawaj nowe osoby. Poznaj ich doświadczenie. Inspiruj się. Doświadczaj. Zapisz się na warsztaty, szkolenia. Tylko doświadczając poczujesz czy bije Ci szybciej serce. Czy to akurat TO. Nawet z pozoru najdziwaczniejsza, najskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym.” S. King Ja moje pomysły na pasje, uważałam za zbyt błahe. Bo jak to „kocham spędzać czas ze zwierzętami, kocham na nie patrzeć, być przy nich, obserwować je, głaskać, dotykać”. Przecież to nie jest żadna pasja. Mam psa. Myślę więc jak każdy opiekun. Jakie to błahe! Tak sobie myślałam. Ale mój mąż uświadamia mi codziennie, że mam swoisty dar, że potrafię z nimi złapać kontakt wszędzie. Potrafię się z nimi dogadać, a przede wszystkim, że w momencie gdy je spotykam, cała promienieje. Więc zrozum, że nie ma czegoś takiego jak głupie pomysły. W każdym z nas siedzi coś innego, każdego z nas cieszy coś innego, każdy z nas ma inne pragnienia, pożądania, chęci. Chyba wiem, ale boję się spróbować Kiedy do mojej głowy wkradają się takie myśli zadaję sobie pytanie: co najgorszego może się stać? Odpowiadaj. Drąż dalej. No i co z tego, czy jest to takie złe jak mi się wydaje? Odpowiadaj sobie dalej. Aż zapewniam Cię, dojdziesz do tego, że nic złego tak naprawdę nie może się stać. Pieniądze to tylko pieniądze, jak będziesz musiał je stracić na potrzeby odkrywania swojej pasji, to zawsze możesz je zdobyć ponownie. Bo pieniądze to rzecz do nabycia. Czas? Już Ci mówiłam! To inwestycja w siebie, więc nic nie tracisz. Może się nie udać? Nie spróbujesz- nie dowiesz się. Może Ci się za jakiś czas to wszystko znudzić? To zaczniesz coś nowego, i zawsze będziesz o krok dalej. A teraz odpowiedz sobie na pytanie z goła inne! Co najlepszego może się stać? Pomyśl sobie, odpowiedz sobie głośno. Spełnisz swoje marzenia? Zmienisz swoje życie o 180 stopni? Zaczniesz żyć pełną piersią i będziesz szczęśliwy? Sam sobie odpowiedz. I zauważ, że sam siebie blokujesz. Nikt inny za Ciebie nie przezwycięży tych lęków, nikt inny nie zawalczy o Twoje szczęście. Zacznij działać Myślisz, że już znalazłeś TO, czego szukałeś. No to musisz działać dalej, zagłębiać się w tej dziedzinie. Poświecić jej czas i swoją energię. Jeżeli chcesz, żeby twoja PASJA była sposobem na życie, zarabianie, to tym bardziej, czeka Cię jeszcze długa droga. Ale realnie oceń, czy z Twojej pasji mogą być pieniądze. Jeżeli nie, nie martw się. Przecież Twojej pasji możesz poddawać się wieczorami, w weekendy. Oczywiście o ile Twoja praca zarobkowa nie będzie Ci spędzać snu z powiek i nie będziesz w nią zaangażowany dwadzieścia cztery godziny na dobę, zapominając przy tym o sobie. W takiej sytuacji pomyśl, czy tak powinno wyglądać Twoje życie. Przecież życie to nie tylko pieniądze. Tak czy siak na drodze w rozwijaniu swojej pasji, jej zgłębianiu, będziesz musiał się brać codziennie do pracy i gnać do przodu. Ano dlaczego? Może po to, by stać się lepszą wersją siebie? A może żeby w końcu zrealizować tkwiący w Tobie potencjał? Najśmieszniejsze jest to, że tak naprawdę nikt do końca nie wie, po co. Na dodatek nie będziesz wiedział jak długo będziesz to robił. Ale musisz wiedzieć ze robisz to dla siebie! To da Ci kopa do działania. I co najważniejsze, w ostatecznym rozrachunku, da Ci szczęście. Twój czas jest ograniczony, a więc nie marnuj go na życie cudzym życiem. Nie daj się złapać w pułapkę przeżywania życia, będąc sterowanym przez innych. Nie pozwól, by zgiełk opinii innych zagłuszył twój wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miej odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. One jakimś cudem już wiedzą, kim tak naprawdę chcesz zostać. Wszystko inne ma wartość drugorzędną!” – Steve Jobs I tego Wam i sobie życzę, abyśmy nie bali się żyć. Nie bali się szukać i weryfikować. Nie bali się odkrywać prawdy o sobie. Może nie jest nam dane żyć w skórze businessmana, może chcemy żyć na wsi, prowadząc małe gospodarstwo. Może praca w korporacji nie jest dla nas, ale boimy się opinii innych i boimy się dopuścić do głosu nasz wewnętrzny glos dziecięcych marzeń i spróbować sił jako pisarz. Może wiecznie żyjemy czyimiś marzeniami. Może boimy się opuścić bezpieczną przystań i przez to stoimy w miejscu. Nie ma na to czasu. Działajmy, rozwijajmy się. Mimo wszelkich wątpliwości, nie poddawajmy się. A Wy, jesteście osobami z pasją, a może, tak jak ja, nadal jej szukacie? Co jest w tym wszystkim dla Was najtrudniejsze? Usłyszeć głos serca, a może wyjść ze swojej strefy komfortu? Dajcie znać, zmotywujmy się nawzajem! ,,,,, Zmieniany 9 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-03-31 01:50 przez Chanel_no_5. Wg mnie dla Ciebie to już zamknięty rozdział, aczkolwiek zostały Ci wspomnienia za którymi tęsknisz. To przejdzie i będziesz szczęśliwa z innym. Trzymaj się nie wiem czego oczekujesz ? zraniłaś go nie wiesz czy to miłość czy nie niby go brak, ale znajomości odnawiasz, potem się zastanawiasz nad sobą, dziwne to Twoje zachowanie... Ja bym nie raniła dla kaprysu... Każdy ma swoje obowiązki i czas na przyjemności wy widocznie nie umieliście być dla siebie, a sama na własne życzenie zrobiłaś z siebie kurę domową, było od początku postawić sprawy jasno ja gotuję ty zmywasz czy coś w tym stylu Może za ostro, ale ja tak to widzę Myślę ,że Justysia ma rację. ja byłam w podobnej sytuacji, potem koleżanka mi pwoiedziała że przeżywałam coś w stylu rocznej żałoby po chłopaku,ale wszystko wróciło do normy nie żałuj ze wyrwałas sie z tego zwiazku bo kiedys ci przejdzie a zrobiłby ci dziecko i wogole bys juz utkneła w martwym punkcie ja uwazam ze to nie jest jeszcze zamkniety rozdzial. Mowi sie ze nie warto wchodzic do tej samej rzeki, ale z doswiadczenia wiem ze warto i zawsze wszystkich namawiam ze trzeba jeszcze raz sprobowac, dac sobie i tej drugiej osobie szanse. Ja sama zerwalam z chlopakiem po kilku miesiacach i wiele bledow popelnilismy w tym czasie ale to tylko utwierdzilo nas w tym ze swiata poza soba nie widzimy. Teraz jestesmy juz prawie 5 lat razem i pomimo ze ja mam dopiero 21 to ciesze sie ze niektore rzeczy mamy juz za soba. Dlatego mam nadzieje ze jeszcze wam sie uda. Ludzie sie zmieniaja, moze nei wszystkich na to stac ale widac ze on Cie kocha, Ty jego tez. I jesli porozmawiacie o tym powaznie, o tym co was łaczyło o tym co przeszkadzalo, czemu tak to sie skonczylo to sami zobaczycie jakie bledy popelniliscie. Powodzenia ! No cóż. Widocznie oboje nie dojrzeliście do wspólnego życia, skoro tak ono wyyglądało. Dajcie sobie spokój i nie mieszajcie. W chwili obecnej oddałabym wszystko byśmy byli razem. Lecz niestety D. powiedział mi dosadnie ze chce być z Martą. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:06 przez Chanel_no_5. Ty go jeszcze przepraszasz? Poza tym ten Twój zachwyt że nawet "chciał odwołać siłownie dla mnie" czy coś w tym stylu - mnie przeraża... Poza tym jak na tak ogromne załamanie i "uraz" po związku z Tobą, dosyć szybko się pocieszył (tj. już po miesiącu... ;/) Nad czym ty się zastanawiasz dziewczyno? Chcesz wrócic do faceta, który sobie z Ciebie zrobił służącą, kucharkę i nałożnicę, który dom traktował jak hotel i odciął Cię od znajomych? Chcesz znów życ w takim kieracie? CytatChanel_no_5 W chwili obecnej oddałabym wszystko byśmy byli razem. Lecz niestety D. powiedział mi dosadnie ze chcę być z Martą. To Ty też chcesz być z tą Martą? Oł maj, jakaś fajna musi być... A tak na serio, po tonie Twoich wypowiedzi Ty chyba i tak nie bardzo się tym wszystkim przejmujesz. Skoro Twój ex powiedział, że chce być z inną (bo to chyba jednak jego miałaś na myśli, nie siebie?), to chyba czas zapomnieć. ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? Cytatczarnulka1000 ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? Oczekuję zainteresowania. Ty chociaz w weekendy go masz. Ja niestety takiego szczęścia nie miałam. Czyli w zyciu są dwa wyjscia? Albo kura domowa albo imprezki cpanie i chlanie? Aha. Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:27 przez Chanel_no_5. Cytatczarnulka1000 ECH ZRaniłaś pierwsza , ja jestem mloda osoba mam 19 latek zamieszkalam z swoim chlopakiem teraz juz narzyczonym on tez pracuje ciezko ma prace i musi byc wniej dyspozycyjny chodzi na silownie na basen + treningy boksu tajskiego , ale znajdzie dla mnie czas w weekend zawsze sobie robimy pyszna romantyczna kolacje dodatkowe pijemy alkohol jest cudownie kochamy sie .Pozniej sobie mysle ze ciezki tydzien pracy za nami ale warto bylo czekac na ta jedna chwilke i w zyciu niepomyslalam ze bym miala od niego odejsc bo kazdy ma jakies obowizaki moj pracuje by nas utrzymac a ja mu daje milosc , pyszny obiad na stol i posprzatany dom w ktorym jest milo i przutulnie szkoda ze go zostawilas bo jak mowisz wydawalo by sie ze to milosc i przeznaczenie ! Niesttey w przeznaczeniu wyszlo co innego , on jest zraniony znalazl inna ktora mu pomogla w tych najgorszych chwilach gdzie Ciebie przy nim nie bylo ! . JAK GO KOCHASZ TO POZWOL BY ODSZEDL I ZOSTAL SZCZESLIWY Z TA INNA . bO SKORO CI NIE PASUJE bycie kura domowa to czego oczekujesz od zycia ? Imprezki ćpanie chlanie ? ha. ha. ha... rozumiem że Twoim zdaniem związki dzielą się tylko na: 1. bycie kurą domową, ograniczanie kontaktów z innymi, olewkę, całkowitą inwigilację 2. "imprezki ćpanie chlanie" gratuluje poglądów na świat i ograniczonego myślenia. Biedny...został raniony a inna go pocieszyła ; C a to że autorka była raniona ciągłym brakiem jego obecności, totalnym ograniczeniem to tego juz nie widzisz Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-11 20:27 przez niedyskretna. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. #1 Napisano 31 lipiec 2013 - 20:24 Witam Was wszystkich... Postanowiłem tutaj napisać ze względu na moje problemy z nastrojem... Otóż źle się czuję w swoim ciele... ze swoim charakterem. Ogólnie jestem człowiekiem wesołym (na zewnątrz, jeśli kogoś już lepiej poznam). Z drugiej strony jestem bardzo nieśmiały. Mam 23 lata. A moje problemy z nastrojem zaczęły się właściwie od podstawówki. Wtedy to zaczęło mnie irytować zachowanie pewnych osób, kolegów szkolnych, ich chamstwo, prostactwo, cwaniakowanie... Były to osoby głównie z mojej miejscowości. Mimo że jestem wysoki to często nie umiem się obronić, "odszczekać", z tego też względu często ktoś mnie "zagina" swoją mową i bezczelnie wyzywa.. wiem jak to brzmi, użalanie się nad sobą. Ja po prostu nie jestem przyzwyczajony do takich chamskich odzywek, nie umiem tak i mnie to wcale nie kręci, takie przekomarzanie się. Z tego też względu nie mogę sobie poradzić ze swoją osobą. Zacząłem myśleć, że to wszystko moja wina. Że to ja jestem jakiś dziwny, że jestem taką "ciotą". Druga sprawa nie mam zbytnio przyjaciół, może dwóch ale to też ciężko z nimi porozmawiać na poważne tematy. W szkole miałem kilku pseudo przyjaciół, którzy widzieli mnie wtedy jak mieli jakieś korzyści, po skończonej edukacji kontakt się urwał. Cały czas zastanawiam się co jest ze mną nie tak ?? Co robię źle ? Coś nie tak musi być w moim zachowaniu że odpycham ludzi i nie dążą do zbytniego kontaktu ze mną. Fakt, mimo że jestem wesołym człowiekiem, to tak jak pisałem wyżej - tylko dla osób które już dobrze poznam. Wtedy zaczynam się "rozkręcać". W innym wypadku ciężko mi zagadać do przypadkowych ludzi, sąsiadów, z obawy o wyśmianie czy "zagięcie" mnie jakimś stwierdzeniem i boję się że nie będę wiedział co powiedzieć. Do tego czuję się bezradny kompletnie. Nie mam ojca, tylko mamę. Ona nie zawsze mnie rozumie, tzn jest dla mnie dobra, ale nie umiemy ze sobą otwarcie mówić o problemach. W związku z tym wszystko tłumię w sobie. Kolejna sprawa to poszukiwanie pracy. Studiuję zaocznie, aktywnie poszukuję pracy. Jednak nic mnie nie cieszy, nie mam ochoty poznawać nowych ludzi, boję się ich reakcji, zachowania...Sparzyłem się kilka razy na ludziach... właściwie w każdym dostrzegam jakieś irytujące cechy, czepianie się mnie... W każde wakacje właściwie od 16 roku życia gdzieś pracowałem... głównie były to prace budowlane, wszędzie się spotkałem z wyzyskiem i chamstwem... Ja nie chcę tak żyć. Ja na prawdę chcę żyć z ludźmi zgodnie, ale się nie da, po prostu się nie da. Jeżeli ktoś mnie o coś poprosi staram się szybko wywiązać, ludzie mają to gdzieś nie doceniają tego. Z tego względu nie mam ochoty tak żyć. Co prawda mam kochającą dziewczynę, jesteśmy razem kilka lat. Jest nam dobrze, Ona mnie rozumie, umiem z nią rozmawiać o problemach, choć Ona jest raczej osobą nieśmiałą i zamkniętą w sobie i ciężko z nią poprowadzić dłuższą rozmowę. Poza tym, miałem przed nią w zasadzie jedną dziewczynę tak na serio. Zarywałem do kilku ale bezskutecznie, choć byłem miły, brzydki też ponoć nie jestem i cały mimo że z tą z którą teraz jestem jestem szczęśliwy(co prawda jest ładna ale nie jest tak piękna jak te wcześniejsze, ale wiem że jest na prawdę uczciwa wobec mnie i z nią mógł bym żyć, choć nie jest zbyt gadatliwa i to mnie czasem irytuje) to cały czas rozmyślam dlaczego tamte mnie olewały, dlaczego nie mam szczęścia do ludzi, dlaczego mnie mają gdzieś a pamiętają tylko jak coś chcą... staram się być naprawdę dobry dla każdego ale już nie mam siły.... nie ufam ludziom, nie chcę mieć z nimi kontaktów, tylko tyle ile muszę.. Poza tym porównuję się do innych, choć zawsze dobrze się uczyłem, brałem stypendia, to cały czas myślę co mógłbym zrobić inaczej, dlaczego inni są bardziej lubiani, dlaczego są fajniejsi ode mnie.. Uważam innych za lepszych ode mnie. Po krótce opisałem swoją sytuację... wszystkie to powoduje że utrzymuje mi się stan ciągłego niezadowolenia, wahania nastroju, nagłe napady gniewu, byle głupoty mnie irytują... Nie wiem co mam z tym wszystkim robić, nie chce żyć wśród tych ludzi, ciągłego chamstwa, wypominania czegoś, naśmiewania się i przezywania... Nie mam siły na nic. Chciałem zacząć wykonywać ćwiczenia siłowe w domu ale nie mam na to siły, motywacji. Nie mam na nic siły, kompletnie, tylko bym siedział w domu i nic więcej. Taki stan stan utrzymuje się, a w zasadzie nasilił się od dwóch lat. Nie wiem co mam z tym począć... czy to depresja, nerwica czy może jeszcze coś innego... ? Nie mam odwagi iść do lekarza. Proszę Was o podzielenie się spostrzeżeniami. Do góry #2 emcza emcza Średniozaawansowany Bywalec 385 postów Gadu-Gadu:23523067 Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 06 sierpień 2013 - 10:29 Witam Was wszystkich... Postanowiłem tutaj napisać ze względu na moje problemy z nastrojem...Proszę Was o podzielenie się przeczytałem. Może po prostu tak jest, że wszedłeś w trochę błędne koło nie lubienia. Ty nie lubisz siebie, bo inni Cie nie lubią, onie Cię nie lubią bo Ty nie lubisz siebie i się zamyka. Na początek. Są wakacje. Odetchnijcie trochę razem gdzieś gdzie nikt Was nie zna. Nie starajcie się na siłę lubić o tym, że powoli się rozkręcasz. No cóż,chyba bardzo szybko. Napisałeś jeden z dłuższych listów jakie czytałem na forum. :-) Do góry #3 victoria victoria ...se ne vrati... Moderator 9758 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Mazowsze @Przywołaj Napisano 07 sierpień 2013 - 07:10 witaj na forum powiem ci tak: life is brutal - niestety... podli ludzie byli na tym swiecie od zawsze, sa i zapewne będą. nie masz innego wyjscia, jak zaakceptowac poprostu ten stan rzeczy. albo zmienic swoj stosunek do ludzi w ogole. chodzi o to, ze jak kogos poznajesz, czy jak idziesz do sklepu, to zebys nie nastawial sie z gory ze ta ekspedientka bedzie zla. oczywiscie, ze nie musisz lubic wszystkich ludzi na swiecie, ale nie musza byc tez oni twoimi potencjalnymi wrogami - złośliwcami... też miałam z tym kiedyś problem i powiem nawet, ze dzis tez nie zawsze mam ochote na kontakty z ludzmi, ale duzo zmienilo zmiana mojego podejscia do otaczajacego swiata. zaczelam sie usmiechac do przypadkowych ludzi na ulicy poza tym przestalam sie bac i upatrywac w każdym czlowieku zlosliwego chama. oczywiscie caly czas i wszedzie zdarzaja sie jakies parapety, ale jest tez masa innych zyczliwych i calkiem milych ludzi moze to twoje uprzedzenia powodują, że ludzie niezbyt przyjaźnie odnoszą się do ciebie? nie nastawiaj sie z góry, ze wszyscy są żli. staraj sie podchodzić do kontaktów przyjaźnie, ale ze zdrowym dystansem... moje doswiadczenia nauczyly mnie także, ze usmiech rodzi usmiech i przestan sie porownywac z innymi. kazdy czlowiek jest inna, odrebna istota i ma swoja wartosc. ktoś moze byc dobry w gotowaniu, a ty w sporcie i nie oznacza to, ze ktos tu jest lepszy lub gorszy. na sam początek proponowałabym polubienie siebie. jak to ci sie uda, to podejrzewam sukces murowany pozdrawiam i zycze powodzenia nie mam nic do powiedzenia Do góry #4 mrdan Napisano 11 sierpień 2013 - 18:38 Macie bezwzględną rację. Najpierw muszę polubić sam siebie, odnaleźć w sobie coś fajnego. A wiadomo jak z tym jest... Łatwo się porównywać z innymi ludźmi, zobaczyć coś dobrego lub złego u kogoś. Ja mam jakiś straszny problem z tym, że innych biore ponad siebie... uważam innych za lepszych... psychika ludzka jest strasznie ciężka do ogarnięcia.. jak sobie człowiek coś wkręci to potem już masakra. Czasem sobie myślę, że może ja nie pasuję do teraźniejszego świata... teraz się ceni prostactwo, chamstwo, ubliżanie itp... ehh ciężka sprawa ze mną. Do góry

nie wiem co ze sobą zrobić